Czarodziej Merlin sam o sobie

„W zamorszczyźnie, na Anglów posępnym ostrowie”[1] jak pisał Tomasz August Olizarowski (1811-1879) urodził się profesor Norman Davies, autor licznych publikacji na temat historii Polski, Europy i  świata, autor autobiografii, którą właśnie udało mi się przeczytać.

Umyślnie zacytowałam tu wiersz nawiązujący do Myrddina Emrysa (Merlina, uczonego a natchnionego) z tradycji walijskiej która dla Daviesa jest ważna z uwagi na pochodzenie jego rodziny (choć urodził się w Anglii). O tych korzeniach walijskich jest w autobiografii mowa.

Książki autora, radośnie czytane przez zwykłego czytelnika i czasem kontestowane przez niektórych profesorów, wydają się dla mnie mieć wiele wspólnego z celtyckimi tradycjami historii ustnej i gawędziarstwa. Są bowiem zajmujące, mając zdolność przyciągania odbiorcy zaskoczeniem, paradoksem i kolorowymi wizjami, zwracając szczególną uwagę na wybitne jednostki, a jednocześnie budzą protesty zwolenników „szkiełka i oka” dla których historię należy uprawiać jak nauki ścisłe. Argumentem na rzecz lekkiego, wartkiego opowiadania o historii przez Daviesa jest niewątpliwie  działanie popularyzacyjne, przyciągające nowych miłośników tematów. I co z tego, że profesorowi pomyliło się raz kiedyś nazwisko jakieś powstańca, jeśli jego książka przyciągnęła czytelników nieraz nie mających pojęcia o historii Polski i jej powstaniach?.. Inni zbadali temat bardziej dokładnie, opracowując szczegółowo każdą postać.

Izolacja w której znalazłam się razem z połową świata ostatnio, dała mi czas na dokończenie czytania autobiografii Profesora. Jest ona sporych rozmiarów i wbrew pozorom, nie da się czytać łatwo.

Dlaczego jednak chętnie ją polecam? Z różnych powodów.

Zaczynając od końca 😉 sądzę, że przyszłe pokolenia historyków zarówno tych, którzy zajmują się przemianami politycznymi w Europie 20-21 w. jak i historią edukacji w Wielkiej Brytanii i w Europie, znajdą w książce sporo materiału, nie tylko anegdotycznego. Nie ukrywam, że szczegółowe wspomnienia autora o strukturze i funkcjonowaniu systemu edukacji na uniwersytetach Anglii i USA czasem mnie męczyły. Ale gdybym miała napisać na ten temat pracę, byłabym niezmiernie wdzięczna, zwłaszcza że autor mógł porównać bardzo różne systemy z własnego doświadczenia. Również jego przeżycia intelektualisty od połowy 20w do pierwszego dwudziestolecia 21w, w obliczu zmieniającej się Europy i Wielkiej Brytanii, był warte utrwalenia w całej rozciągłości (upadek komunizmu w Europie Wschodniej i narodziny nowej Polski, relacja Wielkiej Brytanii do UE, Brexit).

Cenne są także anegdoty dotyczące wielu sławnych osób. Charakterystyczną cechą Normana Daviesa, którą bardzo lubię, jest jego rzadka u znanych mi z lektury historyków skłonność do niemówienia o nikim źle. Przekonań ogólnie liberalnych, choć deklarujący dystans do polityki, profesor miał kiedyś okazję porozmawiać z panią Thatcher, byłą premier Wielkiej Brytanii, z której decyzjami politycznymi się nie zgadzał. Zamiast dumnie zamilczeć, potrafił powiedzieć do niej kilka uprzejmych słów na temat życzliwości, jaką darzą ją Polacy. Dodał tylko, iż on sam nigdy na nią nie głosował. Żelazna Dama nie odpuściła mu – wyniosłym tonem odpowiadając w pluralis maiestaticus „poradziliśmy sobie bez pana”. Sposób w jaki zostało to opowiedziane, świadczy dla mnie o dystansie profesora do samego siebie, i jego poczuciu humoru. Podobnych anegdot jest w książce wiele, a wyszukać je możemy posługując się indeksem nazwisk osób na końcu, co świadczy o starannym opracowaniu książki.

Autor opisuje w bardzo obiektywny i pozbawiony nadmiaru emocji sposób swoje boje ze środowiskami akademickimi i porażki życiowe, w tym wyjątkowo bolesny okres na Uniwersytecie Stanford, oraz fiasko starań o ustanowienie ośrodków badań nad historią Polski na niektórych uczelniach anglojęzycznych. Nie miał złudzeń, ale też nie wytykał palcami poszczególnych instytucji. Podsumowując, napisał o jednym z nieudanych przedsięwzięć: „W ostatecznym rozrachunku wszystkie te wojenki akademickie toczą się nazbyt często”, i przytoczył słowa Henry’ego Kissingera: „Bezwzględny charakter polityki uczelnianej (..) tłumaczy jedynie to, że stawka jest tak niska.”[2]

Dla mnie osobiście bardzo zajmujące były osobiste uwagi autora dotyczące jego metodologii i techniki pisarskiej. Książki Daviesa są połączeniem historii i eseistyki czy gawędziarstwa, w dobrym tego słowa znaczeniu. Właściwym odniesieniem dla mnie byłaby celtycka tradycja bardów, przechowujących pamięć o społeczności jednocześnie nadając jej artystyczną formę (niektóre poematy historyczne irlandzkie czy walijskie zawierają głównie pięknie zrymowane imiona i nazwy miejscowe). Jest to jednak może zbyt głębokie odniesienie historyczno-kulturowe a profesor za barda nigdy się chyba sam nie uważał. Pisał jednak na przykład o potrzebie używania metafor – „na pewno nikogo nie przyciągnie się do historii, jeśli opowie się ją w nieciekawy sposób”.[3] Nie można nie spostrzec tutaj, że pisarstwo Normana Daviesa ma duże walory nauczycielskie i popularyzacyjne, zarówno przybliżające historię Rzeczypospolitej obcym, jak i uświadamiające nam, że nigdy nie byliśmy w izolacji i nasza historia jest częścią większej historii światowej. Wspomnienia jego zaś dają nam wgląd w wewnętrzny świat autora prac przybliżających ku sobie czytelników polskich i obcych, co wbrew pozorom jest bardzo trudnym zadaniem.

Jako że sama czytałam tę książkę dość długo, czytelnika dociekliwego, lubiącego historię, będącego kiedyś lub do dziś trwającego pod urokiem magii Merlina z Bolton, zachęcam do sięgania do tej książki choćby w wolnym czasie pomiędzy innymi lekturami.

Katarzyna Gmerek

Norman Davies, Sam o sobie, Kraków, Wydawnictwo Znak, 2019.

Ilustracja tytułowa: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Merlin_(illustration_from_middle_ages).jpg


[1] Tomasz August Olizarowski, Źródła Emrysa, Dzieła T.III Wrocław 1852 s.27.

[2] N. Davies, Sam o sobie, Kraków 2019, s. 727.

[3] Ibid, s. 617.

Licencja Creative Commons Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowe.